Ptaki Świętego Walentego?

Drukuj

Kiedyś życie były prostsze: Żeby wesprzeć czyjeś libido albo, sięgając po słowa pewnej piosenki „moc żądz móc wzmóc”, wystarczyło podać Wróble zapiekane w cieście, albo ewentualnie rosół z tych małych rozrabiaków. Jeśli problem był odwrotny, tj. kłopot sprawiała zbytnia pożądliwość, do jedzenia lub picia należało przemycić charakterystyczne narośle bezwładnie zwisające z głowy Indyka. Na płodność z kolei najlepsze były Perlice, które zresztą do dziś z powodzeniem stosują afrykańskie kobiety. Jeśli zaś sen z powiek spędzała nam wierność - a konkretnie niewierność - naszego męża lub kochanka, należało napełnić jego poduszkę łabędzim puchem. Magiczna siła łabędzich piór miała zagwarantować jego lojalność i przywiązanie. Tak samo jak zapewniała trwałość stadła pary łabędzi.
 
Tak jak my, ludzie, ptaki w zdecydowanej większości, to istoty społeczne. I tak jak u nas - podstawa to rodzina! Aż 90% wszystkich gatunków łączy się w pary na krótszy lub dłuższy czas. Niektóre na całe życie. U ssaków ta proporcja jest dokładnie odwrotna.
Ale - raz jeszcze, tak jak u nas - życie w parze bynajmniej nie zawsze oznacza, że nie ma (współ)życia poza nią. Dotyczy to zarówno tych, którzy wiążą się tylko na jeden sezon, jak i tych, co pozostają w jednym związku wiele lat lub „dopóki śmierć ich nie rozłączy”.  Jak mówi stare przysłowie: „Nie wkłada się wszystkich jaj do jednego koszyka”. W końcu ptaki powinny rozumieć to najlepiej… 
 
Na tym tle zdecydowanie wyróżniają się łabędzie. Tutaj rozwody są wielką rzadkością. Najwyraźniej ich puch działa… U Bewicków (Łabędzi Czarnodziobych), na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat badań prowadzonych na wielu tysiącach par, zanotowano tylko 3 rozstania! (Więcej o życiu we dwoje u Bewicków w sekcji O łabędziach - m.in. w artykule „I ślubuję Ci miłość, wierność oraz że Cię nie opuszczę”: http://www.ptakipolskie.pl/o-labedziach-1) W porównaniu z nimi, ich kuzynów, Łabędzie Krzykliwe i Nieme moglibyśmy uznać za niemal liberalne. Ale nawet u nich zdrad nie ma praktycznie wcale. Bo i któż by się odważył?! Nikt nie zna tak dobrze łabędzi, jak one same siebie. Wiedzą, że pod nieskazitelną bielą ich piór kryje się brutalna siła wielkich samców-macho. Nikt nie chce ryzykować z takim przeciwnikiem – tym bardziej inny łabędź.
 
Zaborcze samce rzadko spuszczają swoje małżonki z oka. Para dobiera się, gdy ptaki mają 4-5 lat. U Łabędzi Krzykliwych i ogromnych amerykańskich Trębaczy - nawet kilkanaście. Bewicki zresztą też się nie spieszą. Jeśli dopisze im szczęście, od tego momentu spędzą razem całe życie. Dosłownie! Bo praktycznie w każdej chwili oboje partnerzy będą się mieli co najmniej w zasięgu wzroku. I tak przez kolejnych nawet dwadzieścia lat.
 
Nic dziwnego, że łabędzie stały się symbolem wierności małżeńskiej. Przy czym jest to domena dobrze nam znanych z miejskich stawów Łabędzi Niemych. To one zdobią weselne torty i zaproszenia – a także ścienne makatki i sypialniane malowidła.
 
I tutaj dochodzimy do kolejnej funkcji wielkich, białych ptaków z niezwykle długimi szyjami… Te któregoś dnia (nocy?) musiały w końcu pobudzić bardziej freudowskie zakamarki naszej zbiorowej wyobraźni. Nic dziwnego więc, że to postać Łabędzia Niemego przybrał lubieżny Zeus, który w pozorowanej ucieczce przed ścigającym go orłem schronił się u stóp pięknej Ledy. Co stało się potem? – Wszyscy wiemy: po około dziewięciu miesiącach na świat przyszła Helena Trojańska. (Podobno wykluła się z jaja!) Tamte wydarzenia okazały się wielce brzemienne w skutkach nie tylko dla Ledy, ale i dla całej naszej kultury i cywilizacji. Być może żadna inna scena nie była tak często i przez tak wielu malowana, rzeźbiona i rysowana, co słynna Leda z łabędziem. I trudno sobie wyobrazić jakiegokolwiek klasycznego artystę, który nie chciałby jej sportretować po swojemu…
 
Zresztą Zeus nie był jedynym, który przybrał postać łabędzia. W starożytnej Grecji niemal ciągle ktoś kogoś zamieniał w łabędzie. W tym gronie znaleźli się m.in. piękny, ale kapryśnego Kyknos i jego matka. A wszystko za sprawą litościwego Apollo, który zamienił ich w białe ptaki po tym, jak w iście greckim stylu oboje utopili się w jeziorze – najpierw syn, potem matka. A wszystko dlatego, że Kyknos obiecał oddać się Fylisowi. Pod warunkiem jednak, że przyszły kochanek gołymi rękoma pokona lwa, schwyta wielkiego ptaka-ludożercę oraz okiełzna dzikiego byka i przyprowadzi go przed ołtarz Zeusa. Fylis wzorowo wywiązał się z postawionych mu warunków, ale rozpieszczony Kyknos dorzucił kolejny – wołu! Dumny Fylios odmówił. Kyknos – chyba ku zaskoczeniu wszystkich - utopił się! Za nim do wody rzuciła się zrozpaczona matka! Kto wie, może to w tej historii ma swoje początki mit o tym, że łabędzie, wbrew tabu kazirodztwa, zawsze łączą się w rodzinie? W każdym razie miało to dowodzić boskiej czystości tych ptaków.
 
Łabędzie dosłownie na całym świecie i we wszystkich kulturach były postrzegane jako istoty z innego wymiaru, albo łączące nas z zaświatami. Poza wyrafinowaną sztuką i erotyką, symbolizowały też przemianę (któż nie pamięta Brzydkiego Kaczątka?) i wędrówkę dusz. Podróżowały w nich lub żyły dusze zmarłych – szczególnie dziewic. Od Syberii i Indii aż po Irlandię – pełno było legend o pięknych dziewczynach przybierających postać łabędzi lub zaklętych w łabędzie przez czarnoksiężników. Jedna z takich legend stała się pierwowzorem dla jednego z największych baletów wszechczasów – słynnego „Jeziora Łabędziego”. Żaden inny ptak, ani jakiekolwiek inne zwierzę, nie pasowałoby lepiej do baśniowej i jednocześnie tragicznej scenerii wykreowanej przez rosyjskiego mistrza.   
 
Łabędzie Czajkowskiego, to jednak już nie swojskie Łabędzie Nieme. To ich kuzyni z Dalekiej Północy - Łabędzie Krzykliwe i Bewicki, które najczęściej zasiedlają mroczne baśnie i pełne tęsknoty legendy. Są dzikie, nieuchwytne, tajemnicze. Chociaż pozostają nieskazitelnie białe i czyste – często związane mocami czarnej magii i okrutnym losem. Ptaki Królowej Śniegu. Nie mniej potężne niż ona sama - i tak jak ona – rozdarte przeciwieństwami, niespełnione, tragiczne. Jak losy Odett i Zygfryda. I jakże inne od ptaków Apollo - boga światła, sztuki i muzyki, który na początku każdej zimy odlatywał do zawsze szczęśliwej Hyperborei powozem zaprzęgniętym w białe Łabędzie Nieme.
 
Na jeziorze Czajkowskiego pojawia się też jeden absolutnie wyjątkowy ptak – Łabędź Czarny. W 1877 (rok premiery „Jeziora Łabędziego”) Australia była już dawno odkryta. Dla ówczesnych Europejczyków o wiele bardziej elektryzujące od kangurów i diabłów tasmańskich okazały się czarne łabędzie! Niewątpliwie łabędzie – ale czarne?! Niepokojąco piękne i do tego spoglądające na świat rubinowymi oczami… W naszej wyobraźni szybko stały się ptakami czarnoksiężników. Chętnie przypisywano im złe moce i złe intencje. Tymczasem w rzeczywistości, australijskie czarne łabędzie, w porównaniu z ich białymi kuzynami z Północy, są jak przysłowiowe gołąbki pokoju. Najlepiej to widać w czasie gdy ptaki zakładają gniazda i wychowują młode – najchętniej w licznych, zgodnych koloniach, gdzie obowiązki rodzicielskie są równo dzielone pomiędzy obojga partnerów (oczywiście z wyjątkiem składania jaj). Sytuacja raczej nie do pomyślenia nad naszymi wodami, gdzie wielkie, białe samce nieustająco patrolują granice swoich rewirów i zaatakują każdego kto je przekroczy. Ci najbardziej agresywni zabijają nawet mniejsze ptaki i ich pisklęta, które nieopatrznie wpłyną na ich wody.
 
Niedawno kolonie tolerancyjnych Łabędzi Czarnych odsłoniły przed nami jeszcze jedną tajemnicę: bywa, że nawet jedna czwarta łabędzich rodzin opiera się na związkach homoseksualnych. Taka sytuacja powoduje, że w kolonii zawsze jest nadwyżka wolnych samic, które znoszą jaja do gniazda pary dwóch samców. Panowie potem odpędzają taką „surogatkę” (też uważamy, że to nie fair!) i sami wysiadują jaja oraz zajmują się wychowaniem piskląt. Okazuje się, że z punktu widzenia średniej liczby odchowanych piskląt z lepszym skutkiem niż pary mieszane!
 
Czarne, czy białe - pomimo wspaniałej prezencji i szczególnej freudowskiej symboliki, jaką im powierzyliśmy, erotyczne życie łabędzi ani związane z nim statystyki nie zrobią na nas większego wrażenia… Co innego pozornie niepozorne Wróble, których stadka obojętnie mijaliśmy w drodze do pracy – przynajmniej do tej pory! I to jest właśnie ten moment, kiedy w naszym opowiadaniu czas powrócić do Wróbli, które w sezonie lęgowym kochają się nawet kilkadziesiąt razy dziennie. A sezon lęgowy może trwać u nich nawet 6 miesięcy! (Wróble w naszym klimacie mają zwykle 3-4 lęgi w roku.) Nic dziwnego, że wróbel mimo skromnej postury i cokolwiek banalnego wyglądu został ptakiem Afrodyty! Ale tam gdzie jedni widzieli inspirację i nadzieję, inni dostrzegli zgorszenie i nieczystość. Szczególnie, gdy pełne wigoru ptaki robiły to (naturalnie po wielokroć!) chociażby na schodach kościoła. Stojący na straży moralności księża kazali więc swoim wiernym zabijać Wróble, jako wcielenie rozwiązłości i grzesznej rozpusty. Ale to już całkiem inna historia…
 
 
W Europie w stanie dzikim możemy spotkać trzy gatunki białych łabędzi: Nieme, Krzykliwe i Czarnodziobe (albo Bewicka). Czasami możemy też zobaczyć Łabędzie Czarne, które wykorzystały swoją szansę i uciekły z kolekcji prywatnych hodowców lub ogrodów zoologicznych. Dzisiaj ich potomkowie żyją na wolności w kilku miejscach w Europie – we Włoszech, w Hiszpanii, w Niemczech, Holandii i w Anglii.
 
Wszystkie łabędzie zależą życiowo od tzw. siedlisk mokradłowych. Większość z nich to też ptaki wędrowne. Chrońmy nasze wody, bagna i rozlewiska – tak samo dla nich, jak i dla siebie. I pozwólmy im bezpiecznie podróżować. Możesz im pomóc popisując petycję: www.flightoftheswans.org/support/petition
 
 
Na zdjęciach Łabędzie Nieme – Czarek Korkosz, Łabędzie Krzykliwe – Mateusz Matysiak, Bewicki i Łabędzie Czarne – Arek Glaas.



Pomóż nam zorganizować polski etap misji Flight of the Swans i wesprzyj nas finansowo.

Pomóż Bewickom oraz innym ptakom wędrownym i podpisz petycję: www.flightoftheswans.org/support/petition
Flight of the Swans: www.flightoftheswans.org, FB, TWITTER
WWT (Wildfowl & Wetland Trust): www.wwt.org.uk


Powrót do zakładki

 
 
Jestem na pTak Bądź na pTAK
Dzięki naszej Kampanii chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na świat obok nas. Na tych wszystkich, z którymi dzielimy naszą planetę, a z którymi w gruncie rzeczy tak wiele nas łączy. Zapraszamy do współpracy i zabawy.
Bagna są dobre Bagna są dobre
W regionie Ujścia Warty wdrażamy bardzo dobry partnerski projekt - Bagna są dobre! Odtwarzamy zniszczone kiedyś mokradła. Dzięki temu zwiększamy bezpieczeństwo przeciwpowodziowe w dolnym biegu Warty i Odry.
Orlik grubodzioby Orlik Ptak Jakich Mało
Mamy ich w Polsce zaledwie 15 par. Znikają - wraz z ostatnimi bagiennymi łąkami, na których polują - i z ostatnimi podmokłymi lasami, gdzie zakładają gniazda i wychowują młode. Jedyną ostoją tych ptaków w naszym kraju jest Dolina Biebrzy. Tutaj też wdrażamy partnerski projekt.
Przywrócenie właściwego stanu ochrony podmokłych łąk i pastwisk w wybranych obszarach Natura2000 w Polsce Północnej Łąki Polski Północnej
Przywrócenie właściwego stanu ochrony podmokłych łąk i pastwisk w wybranych obszarach Natura2000 w Polsce Północnej
© Copyright by Ptaki Polskie, wszelkie prawa zastrzeżone.